baner
baner
baner
Kuźnia Ostrów Wielkopolski Sp. z o.o.

Fotogaleria

galeria
Katastrofy i wypadki kolejowe

Sonda

Co twoim zdaniem robi Urząd Transportu Kolei?

Wspiera rozwój kolei
Hamuje rozwój kolei
Nie mam zdania

Newsletter

Zawsze aktualne informacje

Logowanie

Nie masz konta?
Zapomniałeś hasło?
Jesteś tutaj:
09.10.2014

Znamy winowajców brudnych pociągów!


Dotychczas w świadomości większości społeczeństwa, polityków i mediów za brudne pociągi odpowiadał jedynie przewoźnik, który w sposób niewłaściwy egzekwował od wykonawcy poziom realizacji usług utrzymania czystości w swym taborze kolejowym.

Jak się jednak okazuje sytuacja ta jest jedynie skutkiem znacznie głębszych i poważniejszych nieprawidłowości, wynikających z zaniedbań i błędów systemowych za które odpowiadają w znacznie większym stopniu zamawiający nowy i zmodernizowany tabor – głównie pracownicy Urzędów Marszałkowskich, producenci nowego i modernizowanego taboru, a także co bardzo interesujące zarządca infrastruktury, który zapomniał zupełnie o konieczności dostosowania swojej infrastruktury do nowych wymagań technicznych taboru kolejowego oraz zmian na rynku.

Jak wynika z przeprowadzonych przez nas analiz wynika iż w wyniku nienależytej dbałości o interes samorządu i przyszłego użytkownika, kupowanych często z unijnym dofinansowaniem pojazdów, nabywane szynobusy i elektryczne zespoły trakcyjne są obarczone poważną wadą prawną, mającą diametralny wpływ na utrzymanie czystości. 

W wyniku działań producentów taboru kolejowego, którzy bezprawnie wprowadzają zbyt szeroką ochronę praw autorskich do sporządzanej przez siebie dokumentacji technicznej i konstrukcyjnej, ani właściciel, ani użytkownik taboru nie może jej publikować podczas przetargów i wyboru wykonawców. W ten sposób niemożliwym staje się prawidłowe oszacowanie oferty przez potencjalnego wykonawcę, który nie dysponuje podstawowymi dokumentami takimi jak instrukcje czyszczenia taboru kolejowego, co z kolei w sposób rażący narusza art. 29 ustawy prawo zamówień publicznych mówiący m. in że: „przedmiot zamówienia opisuje się w sposób jednoznaczny i wyczerpujący, za pomocą dostatecznie dokładnych i zrozumiałych określeń, uwzględniając wszystkie wymagania i okoliczności mogące mieć wpływ na sporządzenie oferty a także że przedmiotu zamówienia nie można opisywać w sposób, który mógłby utrudniać uczciwą konkurencję”.

Brak możliwości publikacji szczegółowych wymagań w zakresie utrzymania czystości sprawia, iż po pierwsze szacowanie wartości zamówienia obarczone jest znacznym błędem wynikającym z braku dostatecznych informacji o wielkości, rodzaju stosowanych środków chemicznych, obowiązujących procedurach technicznych i bezpieczeństwa niezbędnych do prawidłowego utrzymania czystości, jak również eliminuje z udziału w rynku firmy które mogłyby podnieść jakość utrzymania poprzez zastosowanie mechanizacji robót. Niestety brak wystarczających informacji o innym procesie czyszczenia dla każdego z typów i pojazdów szynowych, spowodowany tajnością dokumentacji sprawia, iż omijają ten segment uznając go skąd inąd słusznie za mocno zmonopolizowany i skorumpowany prywatno-biznesowymi układami.

Natomiast producenci taboru w pogoni za monopolem na utrzymanie taboru utajniają wszelką dokumentację, nawet tą związaną z opisem procesu czyszczenia, co doprowadza do kuriozalnej sytuacji gdzie ściśle tajnym staje się dokument mówiący o tym jakie środki i w jaki sposób należy stosować do każdej z wielu rodzajów powierzchni by utrzymać należyty poziom czystości. Brak elementarnej wiedzy eksploatacyjnej w komórkach samorządów wojewódzkich odpowiedzialnych za zamawianie taboru kolejowego oraz w biurach prawnych za dbałość o interesy samorządów sprawia, że wygrywają partykularne interesy dostawców a nie interes publiczny reprezentowany przez zamawiającego. 

Wyjaśnieniem czy takie działanie na szkodę samorządu jest jedynie wynikiem skrajnej niekompetencji osób zaangażowanych w proces dostawy pojazdów czy celowym działaniem inspirowanym przez zainteresowanych takim obrotem rzeczy dostawców, powinny czym prędzej zająć się odpowiednie organy jak prokuratura, ABW czy CBA, bo skala tego procederu jest ogroma. 

Utajnianie wszelkich informacji, instrukcji i wytycznych związanych z procesem utrzymania czystości przypomina mi nowe wcielenie starych koszmarów, w których to jednymi z najściślej chronionymi obiektami strategicznymi na mapie kolejowej były zazwyczaj zrujnowane i zaniedbane szalety obwieszone groźnie wyglądającymi tablicami z przekreślonym aparatem i groźnie brzmiącym napisem „Zakaz Fotografowania”. Widocznie wciąż wszechobecny brud i smród jest najlepszym sprzymierzeńcem kolejarzy w walce z pasażerem.

Krajowi producenci taboru w pogoni za oszczędnościami w budowie taboru i wzajemnej walce o kontrakty zupełnie zapominają o tym, że na prawidłowe utrzymanie czystości pojazdów kolejowych, w tym także toalet, ogromny wpływ mają staranność wykonania pojazdu, prawidłowość dobranych materiałów oraz technologiczność konstrukcji. 

Niestety projektanci, zwłaszcza nowych pojazdów zupełnie zapominają, że każda nierówność podłogi, ścian i sufitów, a także załom, szczelina jest zarzewiem gromadzenia się brudu, znacznie utrudniającym jego usuwanie przez urządzenia lub personel sprzątający. Brak elementarnej wiedzy w tym zakresie potwierdza szczegółowa obserwacja konstrukcji polskich pojazdów szynowych będących akademickim przykładem kompletnego oderwania wizji „disajnerów” widzących pojazdy jedynie na ekranie komputerów od szarej rzeczywistości eksploatacyjnej. Wszystko to sprawia, iż nawet nowoczesne pojazdy warte po kilkanaście milionów złotych za sztukę są wysoce nietechnologicznie i zaprojektowane kompletnie bez sensu z punktu widzenia konieczności codziennego utrzymania w nich czystości.

Jednak ani samorządowcy, zamawiający pojazdy szynowe, ani projektanci i konstruktorzy projektujący tabor kolejowy w żaden sposób nie konsultują swych pomysłów z przewoźnikami i ekspertami zajmującymi się na co dzień eksploatacją taboru kolejowego, w tym także procesami utrzymania czystości. Wszystkim się wydaje, iż jest to temat błahy, nieistotny, pomijalny, a przecież znaczna część decyzji o wyborze, a częściej niestety rezygnacji z usług kolei jako środka transportu jest spowodowana właśnie faktem powszechnego brudu i smrodu jaki panuje w pociągach. Najbardziej jest to widoczne w aspekcie toalet i podług.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że za błędy systemowe mające wpływ na prawne i techniczne zagadnienia utrzymania czystości taboru kolejowego nakłada się także brak odpowiedniej infrastruktury do utrzymania czystości, zarówno u przewoźników jak i samego zarządcy infrastruktury. Okazuje się, iż mimo miliardów wydawanych na zakupy taboru kolejowego oraz modernizacje linii kolejowych, nikt nie pomyślał o stworzeniu odpowiednich punktów przystosowanych do profesjonalnego utrzymania w czystości taboru kolejowego. Tym samym nie ma nigdzie żadnych torów do bezpiecznego i spełniającego wymogi ochrony środowiska opróżniania toalet próżniowych w nowych pociągach, mycia zewnętrznego, wodowania pociągów, w tym szczególnie w okresie niskich temperatur. 

Jak więc można marzyć o poprawie czystości na kolei skoro przez kilka miesięcy w roku po prostu nie ma szans nawet na umycie toalet lub co gorsze napełnienie zbiorników wody do mycia rąk i spłukiwania fekaliów. W wielu wypadkach nieuczciwi podwykonawcy zamiast odpompowywać fekalia z toalet działających w obiegu zamkniętym, najzwyczajniej przepompowują ścieki do instalacji burzowej, łamiąc latami wszelkie przepisy w tym zakresie. Mimo coraz szerszego stosowania nowoczesnych ekologicznych toalet o obiegu zamkniętym nie ma po prostu ich gdzie opróżnić, a tym samym dla dokonania prostej czynności napełnienia wodą zbiornika lub odpompowania fekaliów trwającej przy nowoczesnych pompach próżniowych 2-3 minuty, pojazd musi pokonywać niekiedy kilkadziesiąt kilometrów do swego macierzystego punktu tylko po to, by móc dokonać tam tych prozaicznych czynności. Powoduje to gigantyczny wzrost kosztów realizacji przewozów i ewidentne marnowanie pieniędzy przeznaczanych na usługi służby publicznej sięgającej wielu milionów w skali roku.

Nie dziwi więc fakt, iż przewoźnicy szukają oszczędności nie tam gdzie nie trzeba, zazwyczaj poprzez zlecanie usług utrzymania czystości firmą zewnętrznym, które z kolei dla minimalizacji swoich kosztów i maksymalizacji zysku zatrudniają niewykwalifikowany personel, częstokroć na umowach śmieciowych lub wręcz na czarno. Nikt nie inwestuje w szkolenie personelu odpowiedzialnego za utrzymanie czystości, odpowiednie środki ochrony osobistej pracowników, nie wspominając już o takich „luksusach” jak pompy próżniowe z opcją płukania zbiorników, szorowarki, odkurzacze przemysłowe czy nowoczesne środki chemiczne oparte na bazie np. nanotechnologii.

Wszystko to sprawia, iż sprzątanie pojazdu i dbałość o czystość a niekiedy także i zdrowie pasażerów jest w rękach osób niedouczonych,, które stosują wciąż najpowszechniejszy sprzęt myjąco-czyszczący oparty o jeden model – „brudną szmatę do wszystkiego i jeden kubeł zimnej wody, który ma starczyć na umycie całego pociągu, wszystkich podług, okien toalet ścian i sufitów”. A przecież pociągi z racji na swój publiczny charakter, skalę zagrożeń bakteriologicznych powinny być utrzymywane w czystości zgodnie z procedurami zbliżonymi do tych jakie są stosowane w szpitalach lub innych obiektach użyteczności publicznej.
Próby stworzenia profesjonalnej firmy utrzymaniowo-serwisowej pod nazwą SILESIA RAIL, jakie były podjęte w 2012 roku przez spółkę Koleje Śląskie bardzo szybko zostały storpedowane i unicestwione, gdyż jak się potem okazało godziły w interes wielu podmiotów działających w szarej strefie utrzymania czystości, obnażając panujące tam patologie, układy i zmowy.

Tak więc, aby oczekiwać znaczącej poprawy czystości w polskich pociągach niezbędna jest znacznie szersza i głębsza zmiana systemowa, dotycząca w dużej mierze organizatorów transportu (samorządy wojewódzkie), producentów taboru i zarządców infrastruktury, a nie tylko firm sprzątających i przewoźników kolejowych. Bez szerokiej dyskusji w gronie ekspertów i bez wypracowania ogólnopolskich, jednolitych dla całej branży standardów czystości, odbiorów i zasad kontroli, opartych o nowoczesne, sprawdzone procedury, nie uda się nam nigdy usunąć z systemu kolejowego patologii i nieprawidłowości powodujących, że pociągi są brudne i śmierdzące. Bez poprawy czystości w pociągach nie ma co marzyć o powrocie pasażerów na kolej.


Autor: Piotr Kazimierowski

Tagi: czystość, sprzątanie, Piotr Kazimierowski

Piotr Kazimierowski

Jesteś zalogowany jako: Gość
Aktualizacja: 13-02-2018 
Powered by Heuristic
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczone w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Prywatności.