baner
baner
baner
NEEL Sp. z o.o.

Fotogaleria

galeria
Konkurs Mam Talent 2015

Sonda

Co twoim zdaniem robi Urząd Transportu Kolei?

Wspiera rozwój kolei
Hamuje rozwój kolei
Nie mam zdania

Newsletter

Zawsze aktualne informacje

Logowanie

Nie masz konta?
Zapomniałeś hasło?
Jesteś tutaj:

Cegielski nie dla MPK

Poznań już dawno nie widział przetargu, który by wywołał tyle emocji. Jest powód. Idzie o ogromne pieniądze, rzędu 400 mln zł. A chodzi przecież o komunikację miejską, na której każdy poznaniak zna się co najmniej tak dobrze, jak na polityce i futbolu. Do tego jest przecież w Poznaniu firma-symbol miasta, która mogłaby te 40 tramwajów zbudować jednocześnie zapewniając mieszkańcom pracę w trudnym czasie kryzysu.

Okazja nadarzała się jak znalazł. Jednak prawa biznesu weryfikują wszystko. Oczywiście poznaniacy chcieliby jeździć tramwajami zrobionymi przez nich samych, ale jest to zamówienie publiczne, przy którym zwycięzcy z góry ustalić nie można, a poza tym gwarancji na dobre wykonanie Fabryka Pojazdów Szynowych przy Zakładach HCP Cegielski dziś nie daje.

Problem ujawnił się wtedy, gdy okazało się, że FPS nie spełnia jednego z podstawowych warunków rozpisanego przez MPK przetargu - wyprodukowania i sprzedania w ciągu trzech lat 10 tramwajów niskopodłogowych.

Postawmy pierwsze pytanie: czy przewoźnik musiał stawiać takie warunki? Niestety tak, ponieważ robią tak dziś wszystkie polskie miasta, która zamawiają nowe tramwaje. Poznań ma jednak jeszcze kilka dodatkowych powodów. MPK nie ma szczęścia do zakupów niskopodłogowego taboru szynowego. Niepowodzeniem skończył się pierwszy przetarg z połowy lat 90. Robione przez czeską Tatrę i Cegielskiego prototypowe tramwaje nie tylko dostarczane są z opóźnieniem, ale często się psują. Wagony Tatry nadal psują się częściej niż zwykłe wagony 105N, czy nawet liczące po 40-50 lat tramwaje holenderskie i niemieckie z demobilu.

Tak samo źle wypadł drugi przetarg w następnym dziesięcioleciu Po Tatrach już chyba gorzej być nie mogło. A jednak. Zakupiono tramwaje niemieckiego Siemensa – Combino, najpopularniejsze wtedy tramwaje świata, jeżdżące w wielu krajach. Były sprawdzone, solidne, bezawaryjne. Wykryto jednak u nich wadę konstrukcyjną, zanim jeszcze Niemcy dostarczyli wszystkie 14 wagonów. W następnych dwóch latach zakupione przez Poznań tramwaje przechodzą modernizację na koszt Siemensa. W końcu wróciły na ulice i jeżdżą dobrze. Lecz niemiłe wrażenie pozostało.

MPK chce nabyć teraz aż 40 tramwajów. Przetarg przygotowywano bardzo długo. Po przykrych doświadczeniach z Tatrami i Combino cel był jeden: zapobiec kolejnej katastrofie. Mozą było wyeliminować przynajmniej jedno zagrożenie, czyli wyeliminować niedoświadczonych producentów. Ale czy Cegielski rzeczywiście nie ma doświadczenia w tramwajach? To kolejne pytanie.

Firmie przypięto łatkę nieudacznika po wydarzeniu z Tatrami, chociaż może HCP nie do końca na nią zasłużyły. Tatry tak naprawdę konstruowali w głównej mierze Czesi. Natomiast w Poznaniu budowano jedynie pudła wagonów i montowano pojazdy. Potem odbywał się tu serwis. Ale nawet to nie było takie proste, bo partner zza południowej granicy nie przysłał Cegielskiemu nawet pełnej dokumentacji.

Mimo problemów Fabryka Pojazdów Szynowych zabrała się za kolejne tramwaje. I drugie podejście było już przyzwoite. Firma w latach 1999-2002 wyprodukowała 60 niskopodłogowych wagonów doczepnych dla firmy Bombardier, a ta sprzedała tramwaje do Lipska i Rostocku. Podczas analizy przetargu na tramwaje dla Poznania FPS przypomina o tym z dumą, ale możliwe, że na wyrost. Otóż wagony nie były konstrukcją Cegielskiego, a doczepka nie jest tak skomplikowana jak tramwaj z własnym napędem. Po za tym było to prawie 10 lat temu. Produkcja tramwajów od tego czasu poszła jakby nie patrzeć do przodu.

Cegielskiego można natomiast pochwalić za masową modernizację wagonów 105N dla MPK (łącznie prawie 300 sztuk) i produkcję ulepszonej wersji tego tramwaju (123N) dla Warszawy. Nie mówiąc o tym, że za zamówienie kilka lat temu 30 takich wysokopodłogowych wagonów władzom Warszawy nieźle się dostało. Powody - Cegielski spóźniał się z produkcją i warszawiakom nie spodobał się pomysł kupowania w XXI wieku przestarzałej konstrukcji z wysoką podłogą.

Wreszcie poznańska FPS, bo zapowiedziała długo oczekiwaną konstrukcję niskopodłogową. W 2007 r. oddano wagon 118N, tzw. Puma. Na targach prezentacja wypadła efektownie, ale po półtorej roku można mówić rozczarowaniu. Tramwaj ma tylko 67 proc. niskiej podłogi, a to już na starcie dyskwalifikuje ją w ogłaszanych obecnie przetargach. Dzisiejsze wymagania to jak największa wygoda pasażerów. Nic dziwnego, że Cegielski nie sprzedał Pumy żadnemu z miast. Również poznańskie MPK woli dzierżawić jedyny egzemplarz niż go kupić, argumentując, że tzw. gotowość techniczna Pumy jest na poziomie zaledwie 30 proc. Oznacza to, że przez większość czasu, z powodu różnych usterek, tramwaj nie jest w stanie wozić pasażerów.

Patrząc pod kątem zarządzania firmą widać wyraźnie, że Cegielski jest co najmniej o kilka lat za innymi krajowymi producentami. Podczas, gdy np. bydgoska PESA, budowała już niskopodłogowce, w Poznaniu kombinowano z przeróbkami wysokopodłogowych "stopiątek". Czy polskie miasta potrzebują tramwajów w 100 proc. z niską podłogą? Dyskusja jest otwarta. Ale rynek ma swoje prawa. Jeżeli większość zamawia nowoczesne tramwaje, to trzeba robić podobnie.

FPS nie jest złą firmą, ale jak wiele państwowych przedsiębiorstw, była źle zarządzana i dziś płaci za błędną politykę w ostatnich latach. Zapewne Cegielski mógłby robić dobre tramwaje. Lepiej więc byłoby się skupić na projektowaniu nowego wagonu. Polski tabor tramwajowy jest tak przestarzały, że będzie jeszcze wymieniany przez wiele lat. Będą jeszcze przetargi, w których można wygrać.

Obecnie Cegielski jest na straconej pozycji, ale zamieszanie ma też dobre strony. Przetarg doprowadził do sytuacji zupełnie niespotykanej w ostatnich 10 latach. Mianowicie w Cegielskim odbyła się konferencja prasowa. To dobry znak. Przy okazji awantury o tramwaje opinia publiczna dowiedziała się chociaż, że jest w Poznaniu producent tramwajów. Zakłady HCP potrzebują po prostu odpowiedniej kreacji wizerunku.

Właściwa oferta i dobry marketing nie dają gwarancji na sukces, szczególnie w kryzysie. Faktem także jest, że Cegielski jest ikoną tego miasta, ale trzeba odłożyć na bok sentymenty. W tym przetargu musi wygrać najlepszy producent, a na ulice muszą wyjechać najlepsze tramwaje. Jakby nie patrzeć, Cegielski na rynku tramwajowym do elity się nie zalicza. Oby tylko na razie.


Autor: (źródło: Gazeta Wyborcza Poznań 03.04.2009)

Jesteś zalogowany jako: Gość
Aktualizacja: 13-02-2018 
Powered by Heuristic
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczone w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Prywatności.