Przejście przez proces restrukturyzacji w H.Cegielski - Poznań S.A. mogłoby być prawdopodobnie łagodniejsze, gdyby spółka otrzymała ewentualne zamówienia od krajowych stoczni.
- Brak pieniędzy dla polskich stoczni od inwestora z Kataru, to tragedia dla Cegielskiego - twierdzi Tadeusz Pytlak, szef „Solidarności” w spółce Hipolit Cegielski Poznań. Z kolei prezes HCP jest zdania, iż ewentualne zamówienia ze stoczni pozwoliłyby Cegielskiemu na łagodniejsze przejście przez proces restrukturyzacji.
- Gdyby zakup stoczni powiódł się, to pewnie w 2010 roku Cegielski mógłby liczyć na sprzedaż 2 może 3 silników do tych zakładów. Pozwoliłoby to nam na łagodniejsze przejście przez restrukturyzację. Brak zamówień ze stoczni ani nas nie wzmocni, ani nie dobije. Po prostu musimy dalej dostosowywać naszą produkcję do panujących warunków. - powiedział Jarosław Lazurko, szef „Ceglorza”.
Do wczorajszych negatywnych wieści o polskich stoczniach doszło jeszcze przesłanie przez zarząd Cegielskiego do rady pracowniczej planu zwolnień grupowych, które obejmą załogę HCP. Jak z niego wynika, nowej pracy będzie musiało szukać aż 537 pracowników, podczas gdy wcześniej zapewniano, iż liczba ta nie przekroczy 500. Teraz rada ma tydzień na zajęcie stanowiska. Dziś natomiast odbyć się miały pierwsze rozmowy prezesa ze związkami zawodowymi na temat zwolnień.
- Będziemy omawiać ten plan, ale cały zakład nie ma zbyt dużego pola manewru, bo hale produkcyjne są praktycznie puste - mówi Pytlak.
Wstępnie wiadomo, że pierwsze zwolnienia grupowe mogą zostać wręczone pracownikom Cegielskiego pod koniec września lub na początku października. W celu uniknięcia upadku HCP zamierza skoncentrować się na produkcji silników na potrzeby energetyki.
H. Cegielski - Poznań SA jest producentem m.in. tramwajów i lokomotyw. Spółka w 2008 r. miała 457 milionów złotych obrotu i 4,2 miliona złotych zysku.
Autor: (źródło: Paweł Mikos, Głos Wielkopolski, 19.08.2009)