baner
baner
baner
RFWW RAWAG Sp. z o.o.

Fotogaleria

galeria
Konkurs Mam Talent 2015

Sonda

Co twoim zdaniem robi Urząd Transportu Kolei?

Wspiera rozwój kolei
Hamuje rozwój kolei
Nie mam zdania

Newsletter

Zawsze aktualne informacje

Logowanie

Nie masz konta?
Zapomniałeś hasło?
Jesteś tutaj:

Demolowanie praskiej parowozowni

Miejski i wojewódzki konserwator zabytków nie zdołali powstrzymać zniszczenia praskiej parowozowni.

Koparki wjechały na teren starej parowozowni we wtorek wieczorem. Budynek administracyjny przy ul. Wileńskiej 14 zrównały z ziemią. Zniszczona została także część hali, do której kiedyś wprowadzano parowozy. Wojewódzki konserwator Barbara Jezierska została zawiadomiona przez okolicznych mieszkańców, i po przyjeździe, razem z policją, wstrzymała rozbiórkę.

Jezierska miesiąc temu rozpoczęła procedurę wpisywania XIX-wiecznej parowozowni do rejestru zabytków. Od tego czasu budynki chroniono. Problem w tym, że inwestor – firma Bud Rem z Gorzowa Wielkopolskiego respektowała tylko uzyskane w 2008 r. pozwolenie na rozbiórkę.

Koparki firmy rozbiórkowej Małmar z Sulejówka znów zaczęły pracę 5 maja o 6 rano. O 8.30 niszczone już było 90 proc. historycznego kompleksu. Janusz Sujecki z Muzeum Warszawskiej Pragi był na miejscu jeszcze przed rozpoczęciem burzenia. – Barbarzyńcy! – krzyczał. Próbował także sam powstrzymać koparki, ale wyprowadzono go z terenu parowozowni.

Stołeczna konserwator zabytków Ewa Nekanda-Trepka. przyjechała tuż po godz. 7 , ale też była bezsilna. - Nakazałam przerwać prace, odmówili. Wydałam pisemną decyzję wstrzymania rozbiórki – mówi.

Podczas, gdy spisywała protokół kilka metrów dalej koparka niszczyła kolejne części unikatowej hali. Potem szukała kserokopiarki, aby zrobić kopię decyzji, ale rozbiórka nadal trwała w najlepsze.

Kierownik robót rozmawiając z wojewódzkim konserwatorem śmiał jej się w twarz.

W końcu wydano decyzję o wpisaniu resztek parowozowni do rejestru zabytków z rygorem natychmiastowej wykonalności.

W momencie gdy konserwator Jezierska wsiadała do samochodu, a kierownik robót miał w ręku jej decyzję, znów ruszyła koparka. Społecznicy ze Stowarzyszenia Nowa Praga zgromadzeni przed parowozownią przeskoczyli przez płot i stanęli przed maszyną. Pojawiła się policja, a na teren weszli też dziennikarze. Znów wstrzymano prace.

- Czekamy na decyzję powiatowego inspektora nadzoru budowlanego o wywiezieniu stąd tych koparek. Będziemy dzień i noc pilnować parowozowni, dopóki te maszyny stąd nie wyjadą - powiedział Michał Sokolnicki, prezes Stowarzyszenia Nowa Praga.


Autor: (źródło: Tomasz Urzykowski, Agnieszka Pochrzęst, Gazeta Wyborcza Stołeczna 06.05.2009)

Jesteś zalogowany jako: Gość
Aktualizacja: 13-02-2018 
Powered by Heuristic
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczone w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Prywatności.