baner
baner
baner
AARSLEFF Sp. z o.o.

Fotogaleria

galeria
Katastrofy i wypadki kolejowe

Sonda

Co twoim zdaniem robi Urząd Transportu Kolei?

Wspiera rozwój kolei
Hamuje rozwój kolei
Nie mam zdania

Newsletter

Zawsze aktualne informacje

Logowanie

Nie masz konta?
Zapomniałeś hasło?
Jesteś tutaj:

Karpacz wznawia linię kolejową

W końcu Szklarskiej Porębie udało się doprowadzić do rozpoczęcia prac na nieczynnej od wielu lat linii kolejowej. Miastu pozazdrościło inne – Karpacz, które także zapragnęło reaktywacji połączenia kolejowego, skutkiem czego już latem turyści pojadą pociągiem retro.

Wiodąca pod Śnieżkę nieczynna trasa rdzewieje od ponad 9 lat. Ostatni pociąg do Karpacza przejechał nią 2 kwietnia 2000 roku. Obecny stan torów jest zły, a na dworcu działa skład budowlany.

Optymistycznie jednak na sprawę patrzy burmistrz Karpacza, który uważa, że już latem wjedzie tu na tory stara ciuchcia, by pociągnąć wagony do oddalonego o kilka kilometrów Miłkowa. Najpierw na próbę celem sprawdzenia czy projekt będzie przyjęty przez turystów pozytywnie. - Stan torów pozwala dojechać jedynie do tej stacji. Do kolejnej, w Mysłakowicach, bez remontu torów na razie dojechać się nie da – wyjaśnia burmistrz.

Skansen kolejnictwa w Jaworzynie Śląskiej koło Świdnicy z godził się być partnerem gminy i wozić turystów na tej linii.

Na remont dworca kolejowego miasto stara się o unijne pieniądze. Plany zakładają, że obok informacji turystycznej i siedziby Muzeum Zabawek zlokalizowane będzie niewielkie muzeum kolei.

Po wyremontowaniu torów pociąg retro z Karpacza ma dojeżdżać do Mysłakowic. Z kolei stamtąd turyści ruszaliby na objazd zabytkowych rezydencji w dolinie pałaców i ogrodów.

Reaktywacja linii do Karpacza nie jest pomysłem nowym. Projektant rewitalizacji kolejki karkonoskiej Rafał Gersten, z firmy Karkonoskie Drezyny Ręczne, jest zdania, iż mogłaby ona funkcjonować od dawna. Niestety dotąd gmina Karpacz robiła niewiele, by to zrealizować. Nie skorzystała m.in. z propozycji dzierżawy torów od PKP, choć kolej za kilometr torów żądała jedynie 10 zł czynszu.

Jak uważa Burmistrz Malinowski umowa była dla gminy niekorzystna, bo nakładała na samorząd obowiązki, z których trudno byłoby się wywiązać.


Autor: (źródło: Rafał Święcki, Gazeta Wrocławska, 20.05.2009)

Jesteś zalogowany jako: Gość
Aktualizacja: 13-02-2018 
Powered by Heuristic
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczone w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Prywatności.