baner
baner
baner
Izba Gospodarcza Transportu Lądowego

Fotogaleria

galeria
Katastrofy i wypadki kolejowe

Sonda

Co twoim zdaniem robi Urząd Transportu Kolei?

Wspiera rozwój kolei
Hamuje rozwój kolei
Nie mam zdania

Newsletter

Zawsze aktualne informacje

Logowanie

Nie masz konta?
Zapomniałeś hasło?
Jesteś tutaj:

Motorniczowie krytykują pomysł Tramwajów Warszawskich

Spółka Tramwaje Warszawskie Wpadła na pomysł, aby na kabinach motorniczych przykleić naklejki z numerem telefonu, pod który pasażerowie mogą dzwonić i skarżyć się na kierujących tramwajami. - To mobbing, głupota i promocja donosicielstwa. – uważają motorniczowie.

W ostatnim czasie pod adres spółki trafiało mnóstwo skarg od pasażerów na motorniczych, którzy łamią przepisy. Teraz naklejki informują podróżnych, że motorniczy nie może rozmawiać przez telefon, palić papierosów i przewozić osób w kabinie. Podany jest także numer telefonu, pod którym można się poskarżyć.

- No niestety, nie raz zdarzają się czarne owce, które nie przestrzegają zasad. Jest więc to próba zmobilizowania motorniczych, aby po prostu stosowali się do wszystkich zasad, które mają w instrukcji pracownika ruchu – tłumaczy zasadność stosowania naklejek rzecznik Tramwajów Warszawskich, Michał Powałka.

Rozwiązanie wywołało jednak zdecydowany protest motorniczych. - Są durne, żenujące, kompletnie bzdurne – uważają. Są też tacy, którzy obawiają się, że anonimowe zgłoszenia mogą zamienić się w pomówienia.

Zadaniem Dariusza Moczulskiego z "Sierpnia 80”, jest to kolejna nagonka na motorniczych. Do zarządu Tramwajów Warszawskich związkowcy wysłali już skargę. Przeczytać w niej można, że "pracownicy spółki nowe zasady odczytują jako mobbing".

Jak zapewnia Powałka, chodzi jedynie o dobro pasażerów, a sami motorniczowie też nic nie stracą. - To jest tylko sygnał, więc na podstawie sygnału nie może być ukarany motorniczy. Może być ukarany tylko na podstawie skargi – uspokaja rzecznik Tramwajów Warszawskich.

Motorniczowie sygnalizują również, że naklejki ograniczają im widoczność. Jak twierdzą, kierujący nie widzą drzwi i dochodzi do niebezpiecznych sytuacji.

- Decyzje i miejsce o rozmiarze tych nalepek podjęliśmy po licznych analizach, więc uważamy ten zarzut za bezzasadny – ucina Michał Powałka.


Autor: (źródło: Łukasz Wieczorek, mdaw, TVN Warszawa, 01.03.2010)

Jesteś zalogowany jako: Gość
Aktualizacja: 13-02-2018 
Powered by Heuristic
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczone w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Prywatności.