baner
baner
baner
SMiOC FRENOPLAST Bułhak i Cieślawski S.A.

Fotogaleria

galeria
Akademia Małego Kolejarza

Sonda

Co twoim zdaniem robi Urząd Transportu Kolei?

Wspiera rozwój kolei
Hamuje rozwój kolei
Nie mam zdania

Newsletter

Zawsze aktualne informacje

Logowanie

Nie masz konta?
Zapomniałeś hasło?
Jesteś tutaj:

Najazd kontrolerów na Wrocław

Tramwajami i autobusami od piątku częściej jeżdżą kontrolerzy biletów. Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne we Wrocławiu właśnie zatrudniło 80-ciu, a do końca roku ma ich być 120-tu. Do tej pory było ich tylko 24, a pracowali dla Zarządu Dróg i Utrzymania Miasta.

Wg obliczeń miejskich radnych, w zeszłym roku nawet co drugi pasażer nie kasował biletu, co oznacza stratę dla miejskiej kasy ok. 70 mln zł. Za te pieniądze można by np. kupić 10 nowych tramwajów marki Skoda i wymienić na nie stare bez klimatyzacji.

Ja zapowiada MPK, zmieni się nie tylko liczba kontroli w komunikacji miejskiej, ale też ich jakość. - Nasi pracownicy będą profesjonalni, a jednocześnie grzeczni - mówi Witold Turzański, prezes MPK we Wrocławiu, który dając dobry przykład zamierza od czasu do czasu ruszyć w teren i sprawdzić bilety.

Kontrolerzy ubrani będą w takie same eleganckie brązowe garnitury. Panie kontrolerki nie będą jednak nosiły spódnic, lecz podobnie jak ich koledzy – spodnie. Identyfikatory nie będą chowane pod klapą marynarki i wyciągane znienacka. MPK nie chce dziwić pasażerów nalotem, i wprowadzać nerwowej atmosfery.

Pracownika będzie widać z daleka. - Wtedy gapowicz wysiądzie albo skasuje bilet Jestem pewien, że ci, którzy będą kilka razy przerywali jazdę, w końcu zrozumieją, że lepiej kupić i skasować bilet, żeby na czas zajechać na miejsce – mówi Artur Gabriel, jeden z zatrudnionych od lipca kontrolerów.

Polepszy się nie tylko wygląd kontrolerów. Przedsiębiorstwo zorganizowało im również specjalne kursy savoir-vivre'u prowadzone przez specjalistów z psychologii. Uczyli, że uśmiechem i spokojem można zdziałać więcej, niż słownymi przepychankami. Wiedza ta ma dodać elegancji i nie dać się wyprowadzić z równowagi. Nie znaczy to oczywiście, że gapowicz uniknie 100-złotowego (jeśli zapłaci go do 7 dni) lub 120-złotowego mandatu. - Pasażerowie muszą się nauczyć, że korzystają z naszej usługi i trzeba za nią płacić. Dlatego pobłażania nie będzie - informuje Iwona Czarnacka, rzeczniczka prasowa MPK.

Nie ma też mowy o interwencji z użyciem siły fizycznej. - W sytuacjach ekstremalnych, kiedy pasażer jest agresywny, zadzwonimy po policję - mówi Gabriel. Kontrolerów twierdzą, że łagodne podejście do pasażerów, już daje pozytywne efekty. - Gapowicze zmienili do nas podejście, kiedy i my jesteśmy wobec nich grzeczni i spokojni – uważa jeden z kontrolerów, dodając, że coraz częściej pasażerom bez biletu jest po prostu wstyd, bo gapowicz to złodziej, który okrada innych.

Turzański: - W Niemczech nie ma społecznego przyzwolenia na jazdę bez biletu. Kiedy Niemiec z biletem miesięcznym wchodzi do tramwaju, to go pokazuje pasażerom, żeby wiedzieli, że jest uczciwy.

Zawód kontrolera może wykonywać każdy, kto ma wykształcenie średnie i czyste konto w sądzie. Etat to ok. 2 tys. zł na rękę, umowa-zlecenie - 20 proc. prowizji od jednego mandatu, czyli 20 zł.


Autor: (źródło: Marcin Torz, Gazeta Wrocławska, 31.07.2009)

Jesteś zalogowany jako: Gość
Aktualizacja: 13-02-2018 
Powered by Heuristic
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczone w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Prywatności.