baner
baner
baner
Elmontaż Sp. z.o.o.

Fotogaleria

galeria
Akademia Małego Kolejarza

Sonda

Co twoim zdaniem robi Urząd Transportu Kolei?

Wspiera rozwój kolei
Hamuje rozwój kolei
Nie mam zdania

Newsletter

Zawsze aktualne informacje

Logowanie

Nie masz konta?
Zapomniałeś hasło?
Jesteś tutaj:

Pasażerowie metra będą mieć dalej

Stacja warszawskiego metra Słodowiec dojście do najbliższego przystanku autobusowego będzie mieć jeszcze niedogodniejsze od obecnego. Chodnik kosztujący 50 tys. układany jest z dala od ścieżki, którą wydeptali pasażerowie przez rok czasu.

Inwestycja, która właśnie się rozpoczęła rozwesela mieszkańców Bielan, którzy czekają na autobus przy ul. Żeromskiego. - Ale mamy gamoni w urzędach, co oni tu wymyślili! Mam iść 60 m dalej, żeby dojść do szerokiego chodnika? Przecież mogli zrobić węższy, ale tam, gdzie jest najkrótsza droga przez trawnik - pokazuje Krzysztof S. z ul. Kasprowicza. - I tak ludzie zostaną na starej ścieżce. Zawsze nią chodzę - uważa Sebastian Skowroński z ul. Aspekt.

Odkąd urzędnicy wyznaczyli lokalizację stacji Słodowiec - z dala od ruchliwego skrzyżowania ul. Żeromskiego z Marymoncką, gdzie zatrzymują się tramwaje i autobusy, brną w następne absurdy. Wyjścia z metra znajdują się u zbiegu Kasprowicza i Duracza.

W kwietniu 2008 r., zaraz po otwarciu stacji, podróżni wydeptali sobie dwie ścieżki do przystanków przez świeżo zasiane trawniki. Kłopoty zaczęły się jesienią i zimą, kiedy musieli brodzić po kostki w błocie. Zarząd Transportu Miejskiego uznał, że „wszystko jest zgodne z projektem”. Natomiast Zarząd Dróg Miejskich obiecał chodnik, „jak tylko pozwoli pogoda”. Drogowcy udali się na miejsce prac i uznali, że wszystko jest w porządku. - Nasz projekt zakłada połączenie chodnikiem dwóch przystanków autobusowych - tego przy Marymonckiej z tym przy Żeromskiego. Między nimi też istniała wydeptana ścieżka - mówi rzecznik ZDM Urszula Nelken. Wydaje się jednak, że większość pasażerów wolałaby chodnik bezpośrednio ze stacji metra.

Jak się okazuje, tam, gdzie istnieje najkrótsza ścieżka na przystanek, musiałyby powstać schody z pochylnią i poręczą dla niepełnosprawnych. To z kolei byłby wydatek 100 tys. zł. - Poczekajmy, jak skończą się prace. Mieszkańcy Bielan na pewno będą korzystać z naszego chodnika - uważa pani rzecznik.

- Jak ma być tak, to mogli już nie robić wcale - twierdzi wiceburmistrz Bielan Kacper Pietrusiński. Po jego kontroli okazało się, że nikt nie zgłaszał budowy feralnych chodników w dzielnicowym wydziale architektury. - Nie wiemy, dlaczego powstają w ten sposób. Logiczne wydaje się kładzenie chodnika w miejscu, gdzie wcześniej ludzie przedeptali już sobie drogę.


Autor: (źródło: Jarosław Osowski, Gazeta Wyborcza Stołeczna, 19.08.2009)

Jesteś zalogowany jako: Gość
Aktualizacja: 13-02-2018 
Powered by Heuristic
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczone w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Prywatności.