baner
baner
baner
NEEL Sp. z o.o.

Fotogaleria

galeria
Konkurs Mam Talent 2015

Sonda

Co twoim zdaniem robi Urząd Transportu Kolei?

Wspiera rozwój kolei
Hamuje rozwój kolei
Nie mam zdania

Newsletter

Zawsze aktualne informacje

Logowanie

Nie masz konta?
Zapomniałeś hasło?
Jesteś tutaj:

Pociąg, który nie przyjechał

Komunikacji zastępczej nie podstawiono, a pasażerom kazano czekać ponad godzinę na kolejny pociąg. Podróżni byli zdenerwowani faktem, że kolej dużo wcześniej nie poinformowała ich, że z podróży tego dnia i o tej porze nic nie wyjdzie.

Zdanie PKP jest jednak odmienne. - Około godz. 21.30 informowaliśmy podróżnych, że szynobus nie przyjedzie - zapewnia Krzysztof Pawlak z Podkarpackiego Zakładu Regionalnego PKP.

- Nikt tego nie słyszał. Jak informowali? Przecież jeden podróżny mógł być na peronie, inny w sklepie, a jeszcze inny w palarni. Chodzili za każdym i pytali, gdzie kto jedzie? - pyta pan Edward.

Wyjeżdżający z Rzeszowa wyruszyli osobowym do Jarosławia o godz. 22.48. Tam podstawiono do Horyńca zastępczy autobus. W Rzeszowie powinno się zrobić to samo dużo wcześniej.

- Autobus nie dojedzie do wszystkich stacji na trasie Rzeszów - Jarosław. Są tam fatalne warunki na drodze. W zimie autobus raz wjechał do rowu. Poza tym podróż autobusem trwałaby tyle samo, jak czekanie na następny pociąg. Jest nam bardzo przykro, że doszło do takiej sytuacji i bardzo przepraszamy podróżnych. - tłumaczy Pawlak.

Kolej szuka winnego w Urzędzie Transportu Kolejowego, skąd powinno być przysłane na czas świadectwo homologacji szynobusu.

- Dotychczasowe było ważne do 31 marca, właśnie do wtorku. Bez nowego świadectwa szynobus nie mógł wyjechać nawet ostatniego dnia, bo podróż kończyłaby się po północy, a więc wtedy, kiedy świadectwo straciłoby ważność. Urząd przesłał je nam 1 kwietnia, a czekaliśmy na ten dokument od kilku dni. - informuje Pawlak.

Ale szynobusy sprawiają więcej problemów. W garażu w Rzeszowie, od lutego stoi jeden z czterech podkarpackich, takich pojazdów i czeka na naprawę Drugi przechodzi badania okresowe i na razie jest wyłączony z jazdy.

- Proszę nas nie pytać, dlaczego remont szynobusu, który stoi u nas od dwóch miesięcy, nie może się rozpocząć. Pojazdy są własnością Podkarpackiego Urzędu Marszałkowskiego. – broni się Pawlak.

Efekt sytuacji jest taki, że pasażerowie na trasie Dębica - Tarnobrzeg są cały czas wożeni zastępczą komunikacją autobusową. Czy koniec problemu jest bliski?

- Tego jeszcze nie wiemy. W przyszłym tygodniu ogłosimy przetarg na remont pojazdu. Tyle to trwa dlatego, że zebranie całej dokumentacji było bardzo skomplikowane. Nasze szynobusy przejechały już po 600 tys. km (na Podkarpaciu są od 2004 r.). Podanie w przetargu, co wymaga naprawy nie było takie proste - wyjaśnia Jacek Guzik, kierownik oddziału transportu w Departamencie Geodezji, Transportu i Gospodarki Mieniem w Podkarpackim Urzędzie Marszałkowskim.

Pocieszając dodaje, że w najbliższych latach na Podkarpaciu mają się pojawić nowe szynobusy. Na ten cel w Regionalnym Programie Operacyjnym zapisanych jest blisko 17 mln euro.

 


Autor: (źródło: Gazeta Wyborcza Rzeszów 03.04.2009)

Jesteś zalogowany jako: Gość
Aktualizacja: 13-02-2018 
Powered by Heuristic
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczone w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Prywatności.