baner
baner
baner
Pixel Sp. z o.o.

Fotogaleria

galeria
Konkurs Mam Talent 2015

Sonda

Co twoim zdaniem robi Urząd Transportu Kolei?

Wspiera rozwój kolei
Hamuje rozwój kolei
Nie mam zdania

Newsletter

Zawsze aktualne informacje

Logowanie

Nie masz konta?
Zapomniałeś hasło?
Jesteś tutaj:

Problem nadziemnej kolejki w Rzeszowie

Rzeszów za sprawą jeżdżącej głównie nad Wisłokiem kolejki nadziemnej zyskałby dobry efekt, jednak tylko marketingowy. Trzeba zapytać, czy jest to warte aż 50 mln zł. Jak uważa część rzeszowskich radnych, tańszy byłby np. diabelski młyn. Dałby podobny efekt za mniejsze pieniądze.

Jednym z wielkich marzeń prezydenta Tadeusza Ferenca jest właśnie budowa jednotorowej kolejki nadziemnej. - Będzie to uzupełnienie miejskiej komunikacji, a przy okazji zupełna nowość. Uważam, ze nie powinniśmy się bać takich wyzwań - powiedział Ferenc.

W Rzeszowie za 50 mln zł miałby powstać pierwszy pięciokilometrowy odcinek kolejki. Pierwsze formalności już są załatwiane. - Opracowywany już jest program funkcjonalno-użytkowy. Będzie gotowy w październiku - informuje Marek Ustrobiński, wiceprezydent Rzeszowa odpowiedzialny za inwestycję. Miasto po opracowaniu programu ogłosi przetarg na projekt i wybudowanie całej kolejki.

Pośpiech nie przypadł do gustu części rzeszowskich radnych. Nie podoba im się również, że nie są informowani o szczegółach tej inwestycji. - Wiemy o niej głównie z gazet. Prezydent nie raczy się dzielić z nami takimi informacjami - mówią radni, którzy zażyczyli sobie, aby miasto zdradziło im swoje plany. 29 września podczas sesji odbyła się dyskusja o kolejce. Na spotkaniu przedstawiono radnym m.in. trasę, którą kolejka ma jeździć w nieodległej przyszłości. Plan przewiduje, że swój bieg rozpoczynać ma w okolicy dworca PKP, następnie jechać w kierunku Wisłoka i budynku ZDZ. Dalej nad ul. Lwowską i lewym brzegiem Wisłoka w kierunku mostu Zamkowego i Olszynek. W pobliżu mostu Zamkowego byłoby rozgałęzienie, dzięki któremu kolejka mogłaby skręcać na Kopisto i dojeżdżać do Uniwersytetu Rzeszowskiego.

Jednak główna trasa przebiegałaby wzdłuż Wisłoka, do zapory i dalej obok stadionu Stali do kina Helios i Politechniki Rzeszowskiej. - Sprawdziliśmy już tę trasę i przebiega ona głównie po terenach, które są własnością miasta. Nie będzie problemów z wykupem działek - mówił Ustrobiński. Padały pytania m.in. o to, jaka jest żywotność takiej kolejki i czy np. tańsze od niej nie byłyby tramwaje.

- Sprawdzaliśmy to. Koszt budowy kilometra takiej kolejki wraz z pociągiem, peronami i inną infrastrukturą to ok. 6 mln zł. A sam tramwaj, bez torów i infrastruktury, to 10 mln zł - informował Ustrobiński.

- Kolejka ma żywotność ok. 20 lat - tłumaczył Ferenc. Trasa zaplanowana przez urzędników nie wszystkim przypadła do gustu.

- Na takiej trasie kolejka będzie często użytkowana, ale tylko wtedy, gdyby rozpoczęła się intensywna zabudowa brzegów Wisłoka. Jestem przekonany, że teraz na tej trasie liczba pasażerów będzie minimalna. Przecież w Rzeszowie przepływ mieszkańców jest inny: Z Baranówki, przez centrum, w kierunku Nowego Miasta - twierdził Józef Pytlak, radny PiS-u.

Jak stwierdził jego klubowy kolega Robert Kulty, wydanie 50 mln zł na kolejkę, która będzie jeździć proponowaną przez miasto trasą, to zbyt duży wydatek. - Kto tym będzie jeździł? Jaki jest ruch z dworca PKP do kina Helios? Widzę, że celem tej inwestycji nie jest rozwiązanie problemów komunikacyjnych miasta, lecz tylko efekt marketingowy. Tylko czy warto wydawać nań tak dużo pieniędzy? - zastanawiał się Kultys.

- Jeśli zależy nam tylko na takim efekcie, to zaproponuję trochę humorystycznie, że może warto wybudować w Rzeszowie np. diabelski młyn, albo kolejkę, taką jak w Disneylandzie? Efekt marketingowy będzie, a wydatek mniejszy - ironizował Kultys.

- To nie jest zły pomysł, z tym kołem - podchwycił prezydent Ferenc.

Radni klubu Rozwój Rzeszowa stanęli w obronie prezydenta i kolejki. - Za te 50 mln zł możemy kupić np. autobusy, które będą stały w korkach. A kolejka ich uniknie, da ona nowe możliwości, nowe trasy, bo nie będzie musiała się trzymać ulic. Jestem przekonany, że np. studenci będą z niej korzystać - mówił Grzegorz Budzik, szef klubu Rozwój Rzeszowa.

- Ta trasa to zaledwie początek. Będzie można ją rozwijać, budować kolejne trasy. Od czegoś trzeba jednak rozpocząć - przekonywała Maria Korczowska, także z klubu Rozwój Rzeszowa.

- Ale czy akurat musimy rozpoczynać od widokowej trasy nad Wisłokiem? - pytali opozycyjni radni. Tak czy inaczej, zbyt dużego wpływu na to, którędy będzie jeździć kolejka oni nie mają. Decyzja w tej sprawie należy do prezydenta i jego służby.


Autor: (źródło: Artur Gernand, Gazeta Wyborcza Rzeszów, 29.09.2009)

Jesteś zalogowany jako: Gość
Aktualizacja: 13-02-2018 
Powered by Heuristic
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczone w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Prywatności.