baner
baner
baner
AUTOSAN sp. z o.o.

Fotogaleria

galeria
Konkurs Mam Talent 2015

Sonda

Co twoim zdaniem robi Urząd Transportu Kolei?

Wspiera rozwój kolei
Hamuje rozwój kolei
Nie mam zdania

Newsletter

Zawsze aktualne informacje

Logowanie

Nie masz konta?
Zapomniałeś hasło?
Jesteś tutaj:

Samorządowe koleje śląskie

Marszałek Bogusław Śmigielski podpisując 8 marca akt notarialny samorządowej spółki Koleje Śląskie nie krył, że nowy przewoźnik musi być gotów do przewozów, zanim, co coraz częściej brane jest pod uwagę, Przewozy Regionalne upadną.

- Jako udziałowiec Przewozów Regionalnych nie chcemy z nimi konkurować. Zadaniem nowej spółki ma być przede wszystkim utrzymanie i zarządzanie taborem. Może się jednak okazać, że wskutek zmian prawnych dotychczasowy przewoźnik nie będzie w stanie kontynuować działalności i wówczas będziemy zmuszeni do przejęcia jego zadań - wyjaśnia Śmigielski.

Zmiany przepisów, które szykuje już resort infrastruktury mogą ostatecznie dobić zadłużone Przewozy Regionalne. Ministerstwo respektując unijne dyrektywy chce pozbawić kolejowych przewoźników rządowych gwarancji, które obecnie uniemożliwiają postawienie ich w stan likwidacji.

- Z punktu widzenia interesu społecznego jest to słuszny zapis, ale już patrząc na to w kategoriach wolnego rynku można mieć spore zastrzeżenia - komentuje Marcin Kamola z Zespołu Doradców Gospodarczych TOR.

Toteż można zapytać nie czy, ale kiedy, i w jakiej dokładnie formie propozycje ministerstwa wejdą w życie. Nie wiadomo, czy wierzyciele Przewozów Regionalnych(zwłaszcza spółki z grupy PKP) zechcą skorzystać z przepisów. Jasne jest z kolei, że wypuszczenie na tory marszałkowskich pociągów jeszcze w tym roku jest mało realne. Najpierw muszą one być zarejestrowane. Potem uzyskać w Urzędzie Transportu Kolejowego licencję na świadczenie usług przewozowych, unijny certyfikat bezpieczeństwa oraz dogadać się z PLK odnośnie warunków korzystania z torowisk. Wszystko może potrwać kilka miesięcy. Tegoroczny budżet przewiduje finansowanie połączeń tylko Przewozów Regionalnych. Cały tabot, który posiadają Koleje Śląskie, to cztery Flirty, a to za mało na przejęcie kilkuset połączeń, jakie codziennie obsługują śląskie Przewozy Regionalne.

- W obecnej sytuacji likwidacja tego przewoźnika oznaczałaby katastrofę dla pasażerów - przyznał marszałek Bogusław Śmigielski.

W uratowanie Przewozów Regionalnych władze samorządowe województw chyba coraz mniej wierzą. Marszałkowie powołali co prawda specjalny zespół roboczy (przewodzi mu marszałek śląski, Bogusław Śmigielski), który ma opracować wytyczne dla zarządu i rady nadzorczej samorządowego przewoźnika. Z drugiej strony jednak coraz powszechniej angażują się w organizację własnych spółek przewozowych.

Koleje Mazowieckie udowodniły, że można osiągnąć sukces (od 2008 roku spółka jest w całości własnością samorządu). Mazowsze dobrze sobie radzi, więc tropem tym poszło województwo dolnośląskie. Z kolei marszałek Śmigielski i Piotr Spyra z zarządu województwa podpisali akt notarialny o powołaniu Kolei Śląskich.

- Zadaniem nowej spółki ma być przede wszystkim utrzymanie i zarządzanie taborem. Dopiero w drugim etapie chcemy rozpocząć świadczenie przewozów, koncentrując się przede wszystkim na połączeniach, których obecnie nie obsługują Przewozy Regionalne. Stąd na razie nie planujemy prowadzenia rekrutacji pracowników - zapowiada marszałek Śmigielski.

Stwierdził też, że trudna sytuacja finansowa PR może zmusić władze Kolei Śląskich do zmiany planów i wcześniejszego aniżeli zakładano wyjazdu na tory. Wszystko zależy jednak od ministerstwa infrastruktury, które szykuje zmiany w ustawie o restrukturyzacji, komercjalizacji i prywatyzacji PKP oraz ustawie o transporcie kolejowym. Skutkiem tego przewoźnicy kolejowi stracą rządowe gwarancje, uniemożliwiające postawienie ich w stan upadłości. Ministerialni urzędnicy twierdzą, że obecne przepisy są sprzeczne z prawem unijnym.

- Obecnie wygląda to tak, że prywatny przewoźnik funkcjonuje wedle zasad rynkowych i w razie pojawienia się jakichś większych problemów finansowych, zagrożony jest upadłością. Pozostali przewoźnicy już takim regułom nie podlegają - podkreśla Marcin Kamo-la z Zespołu Doradców Gospodarczych TOR. Dodał, że wejście w życie projektowanej nowelizacji może z dnia na dzień postawić zadłużone na kilkaset milionów złotych Przewozy Regionalne wobec widma likwidacji. - Nic nie będzie wówczas stało na przeszkodzie, by któryś z większych wierzycieli spółki wystąpił do sądu z wnioskiem o ogłoszenie jej upadłości - prognozuje Marcin Kamola.

Możliwe, że na taki krok czeka grupa PKP, której Przewozy Regionalne tylko z tytułu dzierżawy kas biletowych winne są około 56 milionów złotych, a od 1 kwietnia stawki za ich wynajem wzrosły dziesięciokrotnie. PKP Polskie Linie Kolejowe z kolei, które co prawda otrzymały ostatnio od samorządowego przewoźnika pieniądze za grudzień, ale z uwagi na pozostałe zaległości zażądały od niego ograniczenia od 24 kwietnia skali przewozów o 20 procent.

Stworzenie marszałkowskiej spółki przewozowej nie gwarantuje jeszcze niczego. - Spółka może realizować swoje zadania dopiero wtedy, gdy będzie miała zapewnione odpowiednie przychody. A na razie w budżecie województwa wciąż zapisana jest dotacja na świadczenie przewozów pasażerskich dla spółki Przewozy Regionalne. Gdyby ziścił się czarny scenariusz, możemy co prawda dokonać pewnych przesunięć finansowych, ale i tak byłby problem z uruchomieniem własnym przewozów jeszcze w tym roku - przyznaje marszałek Śmigielski.

Uruchomienie przewozów wymaga także ich odpowiedniej ilości. Rozkład jazdy śląskich Przewozów Regionalnych przyjęty w grudniu liczy 651 połączeń, które obsługuje ponad 150 składów, pozostających w dyspozycji śląskich kolejarzy. Co prawda marszałek obiecuje dalsze zakupy, ale czy Przewozy Regionalne (i pasażerowie) dotrwają do czasu, gdy Koleje Śląskie będą w stanie samodzielnie utrzymać ciężar połączeń regionalnych w naszym województwie?

- Być może jakimś wyjściem z sytuacji byłoby postawienie Przewozów Regionalnych przez marszałków w stan likwidacji, a następnie podział między siebie majątku przewoźnika i jego przekazanie do własnej spółki. Tyle tylko, że prócz pociągów i wagonów trzeba by wówczas przejąć długi przewoźnika - mówi Marcin Kamola.


Autor: (źródło: Michał Wroński, Dziennik Zachodni, 09.04.2010)

Jesteś zalogowany jako: Gość
Aktualizacja: 13-02-2018 
Powered by Heuristic
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczone w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Prywatności.