baner
baner
baner
B+F Beton- und Fertigteilgesellschaft mbH Lauchhammer Biuro Opole

Fotogaleria

galeria
Konkurs Mam Talent 2015

Sonda

Co twoim zdaniem robi Urząd Transportu Kolei?

Wspiera rozwój kolei
Hamuje rozwój kolei
Nie mam zdania

Newsletter

Zawsze aktualne informacje

Logowanie

Nie masz konta?
Zapomniałeś hasło?
Jesteś tutaj:

Skandal wokół Łódzkiego Tramwaju Regionalnego

Wobec Łódzkiego Tramwaju Regionalnego (system szybkiego transportu) Centralne Biuro Antykorupcyjne prowadzi śledztwo. Nie jest to jednak jedyny kontrowersyjny fakt dotyczący kosztownego projektu. Mianowicie od ponad roku ŁTR nie jest w stanie przejechać swojej trasy punktualnie. Przeznaczono dużo pieniędzy, aby w 45 minut dojechać z krańcówki z Chocianowic na Helenówek. Niestety, jak informuje rzecznik łódzkiego MPK Bogumił Makowski, jedenastka na tej trasie jeździ 55 minut.

Może 10-minut spóźnienia to nic takiego. Może ważne, że tramwaj regionalny w ogóle jeździ, nie tak jak inne tramwaje i autobusy z MPK. Bo, jak podają raporty dobowe, każdego dnia jakieś kursy są opóźnione lub w ogóle ich nie ma. Nawet d o10 proc. autobusów i tramwajów bywa niewypuszczanych w miasto, a przecież - ludzie czekają na przystankach, a my oszczędzamy paliwo i odpoczywamy dłużej na krańcówce – relacjonuje jeden z kierowców autobusu.

Dziwna sytuacja ma miejsce ponieważ MPK nie opłaca się wysyłać pojazdów w miasto, z tej przyczyny, iż za taki "kurs" i tak dostaje pieniądze z budżetu Łodzi. - Za kurs, którego nie było, MPK bierze 50 procent tego, co za kurs, który był. Taką umowę Zarząd Dróg i Transportu podpisał z MPK. Opłacalna jest. Wiadomo dla kogo. - objaśnia radny lewicy, Dariusz Joński, przyglądający się działalności miejskiego przewoźnika.

Rok temu reklama zakupionego za ponad 32 mln zł systemu firmy Tyco brzmiała następująco: "W Łodzi powstaje najnowocześniejszy w kraju system sterowania ruchem. Pasażerowie z elektronicznych tablic dowiedzą się, kiedy dokładnie przyjedzie tramwaj, a inżynier ruchu będzie mógł włączyć zielone światła dla jadącej karetki". Oferty Siemensa mającej doświadczenie w systemach dla tramwajów wówczas nie wybrano. Tajemnicą chyba było, że w Poznaniu polska firma Elmont z Kostrzynia taki system zamontowała za 4,5 mln zł. - Proste i tanie. Tramwaj ma nadajnik i odbiornik. Podjeżdża do skrzyżowania i przełącza się światło – poinformował Tomasz Libich z biura prasowego Zarządu Dróg Miejskich w Poznaniu.

Tramwaje mają GPS-y, ale system firmy Tyco do dziś nie funkcjonuje sprawnie. Tablic informacyjnych wzdłuż całej trasy także nie ma, i na razie nie będzie. Przyczyna? - Jeździ pan toyotą, tak? A nie mercedesem, tak? Bo nie ma pan kasy. No i wie już pan, dlaczego nie ma tablic – tłumaczy rzecznik.

Jeżeli miasto znajdzie środki to elektroniczne tablice będą. Chyba warto, bo można by przy okazji wykorzystać wkopane przy ul Pabianickiej kosztowne światłowody leżące pod ziemią bez pożytku.


Autor: (źródło: Marcin Masłowski, Piotr Wasiak, Gazeta Wyborcza Łódź, 09.04.2009)

Jesteś zalogowany jako: Gość
Aktualizacja: 13-02-2018 
Powered by Heuristic
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczone w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Prywatności.