baner
baner
baner
METALPOL WĘGIERSKA GÓRKA Sp. z o.o.

Fotogaleria

galeria
Konkurs Mam Talent 2015

Sonda

Co twoim zdaniem robi Urząd Transportu Kolei?

Wspiera rozwój kolei
Hamuje rozwój kolei
Nie mam zdania

Newsletter

Zawsze aktualne informacje

Logowanie

Nie masz konta?
Zapomniałeś hasło?
Jesteś tutaj:

Surowce szansą dla kolei i Śląska

- Dolny Śląsk to kraina, która kamieniem stoi. - mówi Cezary Grabarczyk, minister infrastruktury.

- Wszystkie drogi mają dwie warstwy: podbudowę i nawierzchnię. O ile tę pierwszą można zrobić z gorszego materiału, o tyle wierzchnia warstwa musi być tworzona z surowców spełniających ostre kryteria, czyli skał magmowych i metamorficznych a i to też nie wszystkich. Tylko my je mamy i to nasz ogromny atut. - informuje dr Wojciech Śliwiński z Instytutu Nauk Geologicznych Uniwersytetu Wrocławskiego.

90 proc. surowców na Dolnym Śląsku jest wykorzystywanych do budowy dróg i autostrad. Funkcjonuje tu 230 kopalń.

Analizy Generalnej Dyrekcji Dróg i Autostrad, dotyczące trwających i planowanych inwestycji, mówią, że do tras szybkiego ruchu i autostrad potrzeba będzie około 100 mln ton kruszyw przeznaczonych na konstrukcję drogi i produkcję asfaltu.

- Zapotrzebowanie jest nawet większe. Do tego dochodzą przecież drogi powiatowe czy lokalne. Do ich budowy także trzeba będzie dostarczyć kruszywa. - tłumaczy Zbigniew Szczygieł, członek Zarządu Województwa Dolnośląskiego.

Wojciech Śliwiński uważa, że plany rozbudowy dróg nie będą za sobą pociągać znacznego zwiększenia produkcji kruszyw. - Ich roczne wydobycie na Dolnym Śląsku to 23 mln ton (dane za 2007). Nie wiemy jednak, jakie są proporcje między kruszywami przeznaczanymi na budownictwo, a tymi na budowę dróg. Na potrzeby warstwy górnej dróg potrzeba będzie od 10 do 20 mln ton rocznie.

W związku z odbywającymi się w zamku Książ obradami sejmowej Komisji Infrastruktury do Wałbrzycha przyjechał Minister Grabarczyk. Największym problemem śląskich producentów kruszyw jest ich transport do innych województw, o czym właśnie rozmawiali posłowie.

- Tory są w bardzo złym stanie. Dlatego przewożenie kruszyw nie jest bezpieczne. Za każdym razem, kiedy jesteśmy zmuszeni do skorzystania z transportu kolejowego, musimy zgłosić to PKP. Przyjeżdżają wówczas kolejarze, którzy oceniają stan torów i orzekają, czy możemy przewieźć surowiec na danej trasie. - stwierdza Mirosław Olejarz, dyrektor ds. handlu firmy Granit Strzegom.

- Niska przepustowość linii, ograniczenia w dopuszczanym nacisku na oś na niektórych trasach i zły stan techniczny wagonów, który wydłuża czas ich załadunku. To dla naszej firmy duża bariera rozwoju. - wylicza transportowe kłopoty Marta Koła z Grupy Tarmac przewożąca rocznie około 4 mln ton żwirów, grysów, piasków i mieszanek.

Granit Strzegom przewozi w ciągu tygodnia1250 ton kruszywa głównie do Dolnego Śląska i Wielkopolski korzystając prawie zawsze z usług kolejowych. Z prostej przyczyny – przewożenie samochodami towaru o tak dużej masie na odległość powyżej 150 km nie jest opłacalne. - Im dalej, tym koszty przewozu rosną - mówi Olejarz

- To jeden z dwóch powodów, dla których kruszywa powinny być transportowane koleją . Problemem jest także fakt, że nasze drogi nie są dostosowane do tego, by przejeżdżały nimi samochody o tak dużej wadze. Ich nawierzchnia niszczeje i powstają liczne koleiny. - uzasadnia Joanna Jarocka, rzecznik prasowy Dolnośląskiej Służby Dróg i Kolei.

Olejarz rozumuje w zbliżony sposób: - Wyobraźmy sobie sytuację, w której na budowę obwodnicy Wrocławia musimy przewieźć ze Strzegomia milion ton mieszanki na podbudowę. To oznacza, że średnio co trzy minuty na tę drogę wjeżdża jedna ciężarówka ważąca 40 ton. Nie możemy dziwić się później, że drogi się rozsypują.

 

Dobrym zrządzeniem losu jest fakt, że aż 90 proc. dolnośląskich producentów kruszyw znajduje się w odległości do 4 km od linii kolejowej. Transport kolejowy w takich okolicznościach jest dla nich najlepszym rozwiązaniem.

Możliwość większego wykorzystania pociągów musi jednak być poprzedzona modernizacją linii kolejowych. - Rewitalizacja infrastruktury kolejowej obejmie 48 bocznic i 31 linii dowozowych.  Całość będzie nas kosztowała około 3,5 mld zł, ale korzyści są ogromne. Oszczędzimy drogi, zyskają producenci kruszyw, a dzięki temu także ich pracownicy, natomiast dolnośląscy pasażerowie będą podróżowali wygodniej i dalej. - twierdzi Andrzej Wach, prezes PKP SA.

Aktualnie unowocześniane są dwie linie Wrocław - Wałbrzych -Jelenia Góra i Wałbrzych -Kłodzko. Na lata 2010-2011 mają przypaść największe prace. - Musimy się pospieszyć. Jeśli nie zajmiemy się sprawą transportu kruszyw, istnieje ryzyko, że to Niemcy będą nam je podsyłać albo nawet Ukraina czy Skandynawia. - mówi Szczygieł.


Autor: (źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław 02.04.2009)

Jesteś zalogowany jako: Gość
Aktualizacja: 13-02-2018 
Powered by Heuristic
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczone w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Prywatności.