baner
baner
baner
SOLARIS Bus & Coach S.A.

Fotogaleria

galeria
Konkurs Mam Talent 2015

Sonda

Co twoim zdaniem robi Urząd Transportu Kolei?

Wspiera rozwój kolei
Hamuje rozwój kolei
Nie mam zdania

Newsletter

Zawsze aktualne informacje

Logowanie

Nie masz konta?
Zapomniałeś hasło?
Jesteś tutaj:

Trójmiejska SKM-ka znowu zawiodła

Szybka Kolej Miejska ponownie dała się zaskoczyć festiwalowi Open’er. W sobotę wagony jadące w kierunku Gdyni przepełnione były do tego stopnia, iż pasażerowie wieszali się na poręczach.

Wszystko wskazywało na to, że problemów nie będzie. Podczas festiwalu SKM uruchomiła dodatkowe pociągi, za które zapłaciło miasto Gdynia, bo dodatkowo, poza muzycznym wydarzeniem, miejsce miał Zlot Żaglowców. Obrazy tłumów czekających na pociąg miały więc odejść w niepamięć. Czwartek i piątek był zadowalający. Nocny powrót z festiwalu był praktycznie bezproblemowy, bo od godz. 1.50 kolejki kursowały co 15 minut. Z dojazdem do Gdyni też nie było kłopotu, bo w czasie największego ruchu festiwalowiczów, który przypadał na godz. 16-18, kolejki SKM kursowały co siedem minut. W sobotę było już gorzej. Na Open’era i Zlot Żaglowców przyjechało tym razem więcej osób, a kolejka jeździła jak w każdą sobotę, co 15 minut. Taka częstotliwość wystarcza, ale w nocy. Skutek był taki, że po godz. 16 na peronach zapanował totalny chaos. Masy podróżnych czekały w upale na kolejkę nawet 1,5 godz. - wagony były przepełnione, a rozkłady jazdy stały się fikcją, bo zapchane pociągi po kilka minut stały przy peronach.

- Nie zmieściliśmy się już do czwartego z kolei pociągu. Jak tak dalej pójdzie, nie zdążymy na pierwsze koncerty. Współczuję starszym ludziom, którzy muszą podróżować w takich warunkach. – mówili zirytowani Bogumił i Aneta, którzy przyjechali na festiwal z Darłowa, a do pociągu próbowali wejść w Gdyni Orłowie.

- To już drugi pociąg, do którego nie wszedłem. Jak można było w taki dzień puścić na trasę pojedyncze składy? – pytał zdziwiony Michał Olszewski z Sopotu, który także utkwił na stacji w Orłowie.

Osoby z dziećmi w wózkach cudem wchodziły do wagonów, a w Sopocie Głównym ludzie z trudem mieścili się na peronie, którego część została zamknięta ze względu na remont. - Jak mam ruszyć, przecież zaraz ktoś mi wpadnie pod pociąg! - mówił kierownik jednego ze składów.

Scenariusz ponowił się w niedzielę. SKM co prawda uruchomiła dodatkowe pociągi na odcinku Sopot-Gdynia, ale niewiele to dało. - Zarówno w sobotę, jak i w niedzielę zrobiliśmy co w naszej mocy. Wydłużyliśmy kilka pociągów, ale nie możemy bez wcześniejszego zaplanowania znacznie zwiększyć częstotliwości kursowania kolejki. Przypominam, że to miasto zamawiało określoną ilość kolejek. - poinformował Leopold Naskręt z SKM.

Sytuację próbowała uzasadnić rzecznik prezydenta Gdyni Joanna Frajter: - Gdy 2,5 mln osób odwiedza miasto, to trudno, by wszyscy naraz mogli wyjechać o tej samej porze. W takich dniach trzeba się z tym liczyć.

Trzeba jednak przyznać, że pomimo tłoku, w niedzielę najlepszym rozwiązaniem i tak była SKM - z powodu wracających ze zlotu żaglowców i Open'era w korku stanęła cała al. Zwycięstwa i al. Niepodległości.


Autor: (źródło: Michał Tusk, Michał Jamroż, Gazeta Wyborcza Trójmiasto, 05.06.2009)

Jesteś zalogowany jako: Gość
Aktualizacja: 13-02-2018 
Powered by Heuristic
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczone w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Prywatności.