baner
baner
baner
PZPHE ELTOM Sp. z o.o. Sp. K.

Fotogaleria

galeria
Akademia Małego Kolejarza

Sonda

Co twoim zdaniem robi Urząd Transportu Kolei?

Wspiera rozwój kolei
Hamuje rozwój kolei
Nie mam zdania

Newsletter

Zawsze aktualne informacje

Logowanie

Nie masz konta?
Zapomniałeś hasło?
Jesteś tutaj:

Walka na drugiej linii metra

Inwestycja warta ponad 4 mld zł będzie chyba polem ostrej walki. Faworytem było konsorcjum firm Astaldi z Włoch, Gülermak z Turcji i Przedsiębiorstwa Budowy Dróg i Mostów z Mińska Maz. Podało najniższą cenę (4 mld 117 mln zł) za projekt i budowę centralnego odcinka drugiej linii metra od ronda Daszyńskiego na Woli do Dworca Wileńskiego.

Nieoficjalne informacje mówią, że oferta nie zawiera błędów. Jednak na oficjalny komunikat komisji przetargowej trzeba będzie poczekać jeszcze kilka dni.

Jednocześnie ratusz szuka brakującej sumy. Bowiem najtańsza oferta w przetargu przekracza założony kosztorys o ok. 450 mln zł. 26 marca Michał Olszewski szef miejskiego biura funduszy europejskich rozmawiał w Ministerstwie Infrastruktury o powiększeniu dotacji unijnej na środkowy odcinek metra. Dotąd planowano, że do 2013 r. Bruksela przekaże na całą drugą linię (z Bemowa na Bródno) ok. 3,6 mld zł. Ten czas pozwoli jednak tylko na wydrążenie centralnego odcinka, na który Warszawa miała dostać blisko 1,4 mld zł. Bieżący plan zakłada, że na jego budowę mają być przesunięte pieniądze przewidziane wcześniej na odcinki peryferyjne. Urzędnicy chcą, aby Unia sfinansowała środkowy fragment przynajmniej w połowie. - Rozmowy idą w dobrym kierunku – informuje dyr. Olszewski.

Gdyby zwycięzcą, które jest liderem, okazało się konsorcjum z Włochami na czele, to do umowy nie będzie blisko. Chińczycy, którzy zgłosili ofertę droższą o niecałe 400 mln zł, tak łatwo się nie poddadzą. Będą oni wykazywać błędy oferty włoskiej. Ratusz twierdzi, że przedstawiciele firm związanych z Chińczykami za pośrednictwem mediów już zgłaszają zastrzeżenia w sprawie oferty konkurentów. Podobno zapłacili wadium nie tej instytucji, co trzeba. Przekazano je Metru Warszawskiemu, a powinno trafić, wg protestujących, do urzędu miasta. Słychać głosy, że może to być powodem unieważnienia przetargu. - Według naszych prawników wszystko odbywa się zgodnie z procedurami. Adresatem wadium mogło być zarówno miasto, Metro Warszawskie, jak i Zarząd Transportu Miejskiego - analizuje Marcin Ochmański z biura prasowego ratusza. To samo twierdzi rzecznik Metra Krzysztof Malawko. - O tym, kto może być beneficjentem wadium, dokładnie mówi jedna z odpowiedzi komisji przetargowej na pytanie oferentów - Podkreśla. Rzeczywiście, wskazane są tam wszystkie trzy podmioty.

Mimo to można się spodziewać kolejnych protestów, a  losy przetargu mogą utknąć w sądzie. Wtedy na ostateczne rozstrzygnięcie będziemy czekać kilka miesięcy.


Autor: (źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna 27.03.2009)

Jesteś zalogowany jako: Gość
Aktualizacja: 13-02-2018 
Powered by Heuristic
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczone w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Prywatności.